Jakiś tydzień temu dopadło mnie zachorowanie na covid. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że ostatnie dwa lata dzielnie się trzymałam a zachorowałam tydzień przed zniesieniem obowiązkowej izolacji i kwarantanny. Co za ironia... W każdym razie całe szczęście moja choroba dość szybko się skończyła a czas który i tak muszę przesiedzieć w domu spędziłam na zrobienie peruki dla Daphne ;)
A tutaj druga "peruka" ala Maria Antonina powstała po wyczesywaniu włosia :)





