wtorek, 31 stycznia 2023

Vintage mascot...

 Wyjątkowo kiepski był styczeń tego roku jeżeli chodzi o lalkowanie :( Pogoda nie zachęca do aktywności lalkowych-robienia zdjęć czy malowania. Z niecierpliwością czekam na wiosnę i więcej słońca.

Jedyną sesję jaką zrobiłam były zaległe zdjęcia vintagowej maskotki króliczka, którą kupiłam jeszcze przed świętami dla mojej Abelii :)







 I zdjęcie samej maskotki. Czyż nie jest urocza :)?


4 komentarze:

  1. Oj tak, jest bardzo urocza! Uwielbiam takie klimaty! Spłowiałe, zbrązowiałe, farbowane herbatą koronki i len, surowość ściegów i nieobrębione brzegi. Króliczek jest właśnie taki - jak wyjęty z wiekowego kufra na strychu. :) A rudzielec też prezentuje się wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
  2. Króliczek jest jednocześnie słodki i niezwykle poważny... przez co robi się jeszcze bardziej słodki. Śliczny nabytek i jak widać na zdjęciach, bardzo trafiony prezent :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny jest ten króliczek, wyjątkowo uroczy! A co do stycznia, to mam bardzo podobne odczucia...

    OdpowiedzUsuń
  4. Urocza, a jakże. :) A sejsa wyszła tak nostalgicznie. Piękne zdjęcia.
    Co do stycznia, to zgadzam się w 100%...

    OdpowiedzUsuń