W maju wybrałam się z Pixie na sesję aby zrobić jej zdjęcia w wiosennych kwiatach. Upatrzyłam sobie piękny krzak tamaryszka i lilaka :) Ustawiłam Pixie na krzewie i zaczęłam robić zdjęcia. W pewnej chwili poczułam że coś smyra mnie po nogach. Myślałam że to trawa, jednak okazało się, że weszłam mrowisko i moje buty oraz kostki pokrywało stado mrówek. Jeszcze nigdy tak szybko nie uciekałam z miejsca sesji. Przeszłam spory kawałek do innego krzewu tamaryszku. Tym razem jednak z przestrachem patrzyłam na moje stopy czy aby nic mnie nie atakuje. i kiedy już myślałam, że uciekłam mrówkom nagle nie wiadomo skąd znowu zaczęły łazić mi po butach. Całe szczęście udało mi się zrobić trochę zdjęć i moje poświęcenie nie poszło na marne :P
piątek, 2 sierpnia 2024
Victorian lady...
Wydaje mi się, że nie wspominałam o tym wcześniej, ale zaczątkiem mojej lalkowej kolekcji były... porcelanowe lalki :) Na początku kupiłam trzy pospolite i tanie porcelanki takie jak ich wiele - ubrane w koronkowe suknie, z loczkami itd. (wszystkie w późniejszym czasie zostały przeze mnie przerobione ;)). Jednak moim marzeniem było posiadanie lalki antycznej, które wcześniej były głównie dostępne na Ebayu za kwoty, które były kompletnie poza zasięgiem mojego budżetu studentki. Tak też wpadłam przypadkiem na lalki BJD przeglądając Ebaya i z miejsca kompletnie mnie oczarowały :) Wsiąkłam tak bardzo, że potem każdą kwotę przeznaczałam tylko na BJD. Jednak chęć posiadania prawdziwej vintage lalki porcelanowej nadal była we mnie nawet po 15 latach kolekcjonowania lalek. I tak w tym roku udało mi sie zrealizować to marzenie:) Zakupiłam ok 100 letnia pannę Armand Marsellie która posiadała porcelanową główkę i rączki oraz ciałko wykonane ze skóry z ruchomymi stawami.
Jej stan wyjściowy był dobry (jak na swój wiek :)), jednak wiele rzeczy wymagało poprawek. Przede wszystkim wiek nadszarpnął jej powieki (lalka posiada mechanizm zamykania oczu, który był sprawny, ale powieki były w opłakany stanie), podeszwy jej butów odklejały się, włosy widać, że były mocno zmechacone i ogólnie lalka była dość brudna (szczególnie skórzane ciałko). Tutaj zdjęcia zanim wzięłam ją na warsztat:
Na początek zdemontowałam lalkę, odkleiłam perukę i wyjęłam jej oczy. Miałam zamiar jakoś reanimować jej powieki, ale po wyjęciu oczu dosłownie rozsypały mi się rękach. Peruka z kolei okazała się całkiem dobrze zrobiona, więc postanowiłam dać jej szansę (jeżeli mój plan by nie wypalił miałam zamiar sama wykonać dla niej perukę). Potem wyczyściłam całe ciałko z pomocą magicznej gąbki, wolałam nie używać detergentów aby nie uszkodzić skórzanego materiału, ale już takie czyszczenie zdjęło spore pokłady brudu, które nagromadziły się na tej lalce. Następnie zabrałam się za butki. Odkleiłam starą podeszwę i wykonałam nową z cienkiej balsy. Potem przyszła kolej na perukę. Z pomocą wrzątku, szamponu i odżywki udało mi się przywrócić im dawny blask :) Początkowo chciałam je na nowo pokręcić, jednak stwierdziłam, że mało antycznych lalek ma proste włosy i postanowiłam zostawić je w takim stanie. Potem zabrałam się za powieki i tutaj napotkałam schody. Jak i z jakiego materiału je wykonać? Okazuje się niestety, że internet i YT pełne są filmików z kotkami, ale nie ma ani jednego video odnośnie naprawiania/tworzenia nowych powiek dla lalek antycznych :( Nie pozostawało mi nic innego jak samej wykminić jak je wykonać. Na początku użyłam masy epoxy, jednak okazało się, że musiałabym nałożyć bardzo cienką warstwę, bo gdy było za dużo materiału to potem nie działał mechanizm oczu i blokował się na zbyt grubych powiekach. Wtedy wpadłam na pomysł, aby wykonać powieki warstwowo z papieru aby były one odpowiednio cienkie. To rozwiązanie okazało się lepsze i po dodaniu nowych rzęsek wyglądały całkiem dobrze :) Na końcu zabrałam się za makijaż. Początkowo chciałam jedynie przywrócić lalkę do stanu jak najbliżej jej pierwotnego wyglądu bez znacznej ingerencji w makijaż. Jednak z drugiej strony patrząc na nią zauważałam mankamenty jej makijażu- niechlujnie namalowane rzęsy, niesymetryczne brwi, niedomalowane usta... Nie po to mam umiejętności w malowaniu lalek aby zostawić takie niedoróbki :) Aby poprawić jej wygląd na początek musiałam zedrzeć jej dotychczasowe rzęsy, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Każda osoba która zajmuje się odrestaurowaniem lalek teraz pewnie łapie się za głowę, bo tak de facto to tak, zniszczyłam jej makijaż oraz zdarłam frezarką nieco podkładu aby pozbyć się tych czarnych kresek. Jednak wiedziałam, że takie rzeczy spokojnie da się zatuszować makeupem i po namalowaniu nowych rzęs nie będzie widać tak drastycznej ingerencji. Po wykonaniu makijażu zostało mi już tylko dobrać jej odpowiednie ciuszki i tak powstała moja wiktoriańska dama :) Nadałam jej na imię Claudia (w nawiązaniu do postaci z Wywiadu z wampirem :)).
niedziela, 30 czerwca 2024
Spring in bloom...
Joyful jump...
Lubie brać udział w różnych inicjatywach i konkursach chociażby z tego tytułu aby zmobilizować się do innych zdjęć niż klasyczne portrety. Tutaj wykonanie jednego zdjęcia jest czasochłonne, ale daje mnóstwo satysfakcji :)
Na Instagramie @bella_belladoll organizuje co miesiąc challenge o innej tematyce nawiązującej do jej książki Doll Photography, gdzie przedstawia kulisy wykonania konkretnego zdjęcia. Jednym z nich było "Joyful jump" czyli przedstawienie lalki w pozie wyskoku pełnego radości. Ja podeszłam do tego tematu nieco inaczej chociaż metoda wykonania zdjęcia pozostawała taka sama :) Rozwiesiłam lalkę na nitkach przymocowanych do kija od mopa oraz "chmurki" wykonane z akrylowej włóczki. W mojej wersji lalka radośnie skakała sobie z chmurki na chmurkę :) Dodatkowo w tej roli wystąpiła moja nowa panna, na którą długo polowałam czyli bardzo popularna fioletowa syrenka z moldem Odile, ale o niej za chwilę :)
A tymczasem moja fotka :) Niestety nie udało mi się wygrać kwietniowego wyzwania, jednak nadal będę walczyć o nagrodę, którą jest kubek "I'm a doll photographer" :)
Moja nowa panna, którą nazwałam Mariko, to ostatnimi czasy bardzo popularny mold, który szturmem zawojował świat Barbie. Popyt na nią był tak duży, że kiedy postanowiłam dołączyć ją do swojej kolekcji okazało się, że jest ona wyprzedana WSZĘDZIE. Nie było jej na Allegro czy sklepach z zabawkami (pozostawały tylko serwisy zagraniczne, ale ceny z przesyłką powalały...). Jedyne ogłoszenia jakie znalazłam były na Olx z czego przebitka cenowa była tak x3 w stosunku do wyjściowej ceny syrenki. Znalazłam aukcję z lalką, która od razu była posadzona na ciałku MTM, więc odchodziła mi konieczność zakupu dodatkowej lalki, która stała by się dawcą ciała. Mimo wszystko cena nadal była niekorzystna. Jednak nie wiedząc czy jeszcze syrenka pojawi się w sprzedaży (dziś już wiem, że chyba sklepy uzupełniły zapasy i znowu można ją kupić za rozsądną cenę w wielu miejscach w necie) zdecydowałam się na zakup. Ta lalka nawet w firmowym wydaniu (mam tu na myśli główkę i jej makijaż, bo ciałka syrenki nie posiadam) jest na prawdę śliczna. Nic dziwnego, że tak wiele osób chciało ją dołączyć do swojej kolekcji Barbioczek. Jako że nie chciałam w jej wypadku robić drastycznego repaintu czy zmiany włosów (jak na Mattel te włoski są na prawdę świetnej jakości, byłam w szoku :O) postanowiłam wprowadzić niewielkie modyfikacje w obrębie oczu i brwi (w firmowym makijażu z bliska trochę mnie kuło to, że jednak było widać tą pixelozę). Natomiast usta i włosy pozostały bez zmian :)
Sweet doll...
Rzadko zdarza mi się zakupić lalkę pomalowaną przez innego artystę (nie liczę firmowych makijaży ;)) i w sumie posiadam ich raptem 2 :) Ostatnio do tego grona dołączyła nowa panna zakupiona od koreańskiej artystki, która sprzedaje swoje lalki pod brandem Little Sweet Doll. Oczywiście wypatrzyłam je na IG i z marszu skradły moje serduszko. Poza tym artystka posiada bardzo fajny styl malowania owych lalek, który bardzo przypadł mi do gustu. I tak oto znalazła się u mnie jedna z nich :D
Teraz fotki z arrivalu :)
Co mnie zdecydowanie zaskoczyło to to że lalka jest malutka. Nie wiem czemu wydawało mi się, że ma ona wysokość podobną do lalek Barbie (czyli ok 30 cm) podczas gdy w rzeczywistości ma niecałe 20 cm ^___^"" Chyba zmyliło mnie to nazewnictwo, że lalka jest w skali 1/6 chociaż prędzej jest to skala 1/8 :P. W efekcie nie pasują na nią ciuszki dla Barbie, Azone nawet znacznie mniejszej Ruruko. Dopiero ciuszki dla lalek Monster high okazały się dobre czego kompletnie się nie spodziewałam :P W tym momencie żałowałam, że nie kupiłam na stronie białej sukienki, która idealnie pasowała by na to drobne ciałko. Może jest to pretekst aby zakupić jej siostrę do kompletu :P W każdym razie po znalezieniu dla niej pasującego ciuszka zabrałam się od razu za zrobienie jej pierwszej sesji :) Poznajcie Eris ^.^
Sakura blossom...
Po kwitnących wiśniach już nie pozostał nawet ślad, a ja postuję zdjęcia z końca kwietnia >.< Dobrze mi szło pisanie w miarę regularnie.. przez 4 miesiące :P Cóż postaram się to nadrobić :D
Lunaria, bo tak ma na imię moja Draculaura z 3-ciej generacji jest młodszą siostrą mojej Lotty. Obie to albinoskie wampirzyce, ale mają kompletnie różne charaktery - Lotta nieśmiała, wiecznie zatroskana i Lunaria - pewna siebie i momentami dość arogancka pannica ;)
Co do wyglądu Lunarii to w jej przypadku chciałam aby wig eksponował jej piękne spiczaste uszka (o których Lotta może tylko pomarzyć ;)). Poza pięknymi uszami Lunaria może się poszczycić pięknym krągłym ciałkiem, które kiedy tylko pojawiło się na rynku (po dłuższym czasie nieobecności Monster high) od razu mnie kupiło i wiedziałam, że na pewno chce mieć ją w swojej kolekcji :) Jedyne co mnie nieco rozczarowało to twarz Draculaury, która w przeciwieństwie do G1 ma zaznaczone wyraźne miejsce występowania oczu. Niby nic ale kiedy robi się repaint to ogranicza to dość mocno pole manewru jeżeli chodzi o kształt oczu i ich umiejscowienie :/ Ideałem byłoby połączenie ciałka G3 i główki z G1 :D Nie jest powiedziane że kiedyś się nie skusze na taki hybrydowy zabieg w przypadku Draculaury :)










































